środa, 27 sierpnia 2008

Mój dzisiejszy sen

Nakreślę tło: spałem u Leszka po imprezie z tanimi winami w roli głównej. Śniło mi się, że obudził mnie Leszek i od razu wyszliśmy na zewnątrz - wszędzie było zielono jak to na wsi, dość słonecznie. Wyszliśmy na jakieś wzniesienie. Były tam stoły i ławki oraz fajne widoki - w sensie okolicy. Po dosłownie kilkunastu sekundach przyszło więcej osób. Na pewno trzy dziewczyny (oprócz mnie i Lecha) i być może ktoś jeszcze -te dziewczyny były znajomymi Amena, wydawało mi się, że jego kuzynkami. Przedstawiliśmy się sobie i rozmawialiśmy (choć nie pamiętam o czym). Jedną wziąłem na plecy (tzw "kurdy-murdy"), pamiętam jeszcze, że coś robiły z moją twarzą, dlatego poszedłem do domu Leszka do łazienki. Tam zobaczyłem, że mam kolczyk we włosach (dłuższych o kilka centymetrów niż teraz) i niedogoloną twarz - jakbym zgolił długą brodę - śmiesznie to wyglądało. Wpiąłem sobie w ucho coś jakby karabinek do wspinaczki, czy agrafkę a do tego dopiero kolczyk. Chyba jeszcze przemyłem twarz i wyszedłem. Tam spotkałem kobietę po czterdziestce, rudą i z modnymi okularami, która zaczęła do mnie mówić dość nieprzyjemnym tonem, chyba pytała kim jestem i co tutaj robię (nie wiem dlaczego, ale wbiło mi się w pamięć, że to ciotka Amena). Odpowiedziałem, że przyjechałem do Leszka, a ona coś w stylu: Nie raz to słyszałam czy Wszyscy tak mówią. Na tym mój sen się skończył.

Brak komentarzy: