czwartek, 27 sierpnia 2009

Cieszyn spał

Cieszyn śpi, jak spać powinien,
sennie snują mu się mgły,
ja wciąż nie śpię,
tak nie śpiąc, śnię,
wiem, że wciąż gdzieś istniejesz Ty.
Już nie powiem, że Cię kocham.
Już nie powiem...

Tyle dałaś mi
w oddechu Twej bliskości,
Noc tak blisko i tak dawno,
Bóg się śmiał, grał w kości?
Gdzie jest tyle mojej...
radości.

W tę jedną noc, kajdan tak wielki,
moja prywatna Dalilo, moja Dejaniro,
tak niewinny, tak bliski i daleki,
zobaczyłem Cię rozpaloną jak kadzidło.
Wygrzewałem się w żarze twoich szeptów
chcąc tak bardzo by było we mnie,
tyle co w zwierzęciu, tyle co w człowieku.

Jedność

Cieszyn, 1.10.2006 -
Strachocina, 27.08.2009

Jesień

Jestem tancerzem w ciemności,
ja jestem złodziejem malin,
ja jestem na szczycie młodości
i na przeznaczenia fali.

Ja jestem roztańczonym
pyłem tego świata,
ja jestem Twoim tańcem,
o, Nataradża.

Ja jestem jak taniec boga,
bez niego by mnie nie było,
więc programuję ten wszechświat
w tych poukładanych słowach.

Ja jestem tą iskrą między pustkami,
tą przerwą w kole czasu,
wszystko już było i jeszcze będzie,
we wszechświecie nie ma "kasuj".

Bożym płomieniem chcę być przemieniony,
jak na góry świętym szczycie,
przez Nią chcę być odsłoniony,
bo ja tylko tam widzę życie.

Owned

Kurwa, zginęły mi bibułki. Nie wiem, czy nie w domu...

piątek, 21 sierpnia 2009

Pestka

Dusza?
To pestka
w śliwce
wyrzucasz jak śmieć,
a to tam się kryje życie.

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Dzień, w którym postanowiłem zostać narkonautą

To jest jak wybuch,
to jest jak lawina,
obudziłem w sobie siłę
i nic jej nie powstrzyma.
Biorę sprawy w swoje ręce,
choć nie znam przeznaczenia
prę naprzód jak tornado -
ile dam radę tyle pozmieniam.

Ile mi się uda - tyle zmienię,
nie zatrzyma mnie już nic -
żaden człowiek, Bóg czy przeznaczenie,
wyruszam w podróż - podróż do wnętrza,
w śmierci szukam życia jak powietrza.
Bo kto straci swe życie - ten je znajdzie,
zrobię ile dam radę zanim zajdzie
mojego życia Słońce.

Wiesz kto jest najniebezpieczniejszy?
Ten kto w życiu nie ma nic do stracenia.
I kto mnie umieścił w tym obleśnym ciele?
Do cholery, mamy parę słów do zamienienia.
Duszę się już w tej rzeczywistości -
jak w przymałej skorupie.
Oczywiste? Ja nie znalazłem oczywistości!
Co mi zrobisz? I tak mam to w dupie!

sobota, 15 sierpnia 2009

True to myself

Przepraszam, czasem tak bywa,
że się rozpraszam, a moje cele,
szlag trafia, może chcę za wiele.
Robiłem w życiu rzeczy,
z których nie jestem dumny,
sobie nie mogę zaprzeczyć,
jestem taki sam, choć myślę, że inny.
Przepraszam - udawałem ideał,
ale ktoś mi kiedyś powiedział
bym się nigdy nie zmieniał.

Może jest we mnie coś dobrego,
nadal w to wierzę,
choć nie wiem dlaczego,
bywają dni, że pluję w lustro,
a lenistwo mnie wpędza
w moralne ubóstwo.
Przeprasza, że Cię skrzywdziłem,
to nie usprawiedliwienie,
że za dużo wypiłem.
Choć między nami "to" się kończyło,
to jednak zdrada zawsze boli,
może mi wybaczysz, kiedyś, powoli.
Przepraszam za zdradę z jedną małą dziwką,
to była tylko fizjologia - to wszystko.

Wiesz, teraz mam już motywację,
by nie krzywdzić innych ludzi.
Pierdolę? Może masz rację,
ale może coś się we mnie budzi.
To wszystko dzięki Tobie,
wiem to Cię nie pocieszy,
ale znalazłem swoją drogę
i teraz chcę być lepszy.

Usłyszałem kiedyś,
że szczęście można znaleźć
pomagając w tym innym.
Może to Cię nie obejdzie wcale,
ale może tego dokonałaś,
gdy ja dawałem Ci siebie,
Ty mi szczęście dałaś.
Teraz ja Ci powiem,
byś się nigdy nie zmieniała,
a znajdziesz szczęście, bądź pewna,
bądź w tym jak skała.

Chyba już skończę,
pewnie masz mnie już dość,
dziękuję Bogu gorąco,
że nam się "to" zdarzyło.

niedziela, 9 sierpnia 2009

To źle, że jestem marzycielem?

Zajrzyj do mnie dzisiaj
o Księżycowa Pani,
niech Twój ulotny czar
spocznie na mnie!

Zleć do mnie z nieba!
Bo uniesień i nocy,
pyłów i snów,
nie chleba mi trzeba!

Zleć motylu srebrny ze swoją miarą,
w liczydle przesuwaj krople gwiazd
poukładaj mnie pod srebrną czarą
Twego lica, daj mi się napić życia!

O Pani, Królowo, Kochanko!
W płaszcz nocy wtulę się -
nie daj mnie skrzywdzić porankom,
bo jak zdrajca znowu chowam się
przed dniem.

...

Nie czekaj na mnie,
gdzieś przy księżycu
zgubiłem się,
ubrany tylko w nocy chłód
na oddechu płynę gdzieś.

Nie czekaj, nie przyjdę,
rzygam bólem jak wrzód,
znów jak strach czarny dzień,
przede mną nic nie widzę już.

Przede mną kolejny dzień życia,
przede mną znowu ból snów,
które zaczynają się gdy otwieram
powieki - znów maligna słów.

Nie czekaj, zagubiłem się,
trwa noc mojej duszy,
nie spotkamy się, już nawet nie śnię
szukam tylko czegoś,
co Cię zagłuszy...